Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chilli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chilli. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Cudowny młody bób z patelni z chilli, czosnkiem i szałwią:-)


Kocham młody bób...nic na to nie poradzę :-) Na całe szczęście pierwszy jaki zobaczyłam w tym roku kosztował 10 zł. za kg., a nie 45 zł. jak w ubiegłym :-)))

Nigdy nie gotuję go w wodzie, tylko przygotowuję na patelni pod przykryciem na 2-3 łyżkach oleju...
Tym razem dodałam do niego 2 ząbki czosnku, 1/2 małej, piekielnie ostrej papryczki chilli oraz garść młodych listków szałwii.


Rozgrzałam na patelni 2 - 3 łyżki oleju tłoczonego na zimno, wrzuciłam 0,5 kg umytego bobu, 1/3 łyżeczki soli morskiej, pokrojony czosnek, chilli i liście szałwii (w całości), przykryłam pokrywką i co ok. minutę zaglądałam i mieszałam, aby równo się ugotował.
Czas od wrzucenia młodziutkiego bobu na patelnię do rozkoszowania się jego idealnym smakiem trwa maksymalnie 5-7 minut !!! 

Kiedy bób jest już większy trwa to troszkę dłużej i wtedy dodaję do niego na patelnię ok 5 łyżek wody.

Moim zdaniem taki sposób przygotowania go sprawia, że bób jest delikatny, kremowy i rozpływający się w ustach...wprost nie można przestać go jeść :-)


Część zjadłam na gorąco, bez dodatków...prosto z patelni... i był po prostu zjawiskowy...
Resztę obrałam i dodałam do pełnoziarnistego spaghetti, posypałam kosteczkami marynowanej wegańskiej fety - przepis znajdziecie TU, polałam łyżką oliwy z marynowania fety, posypałam garścią namoczonych pestek słonecznika i kilkoma gałązkami tymianku...


Spróbujcie koniecznie ...było naprawdę pyszne...


Smacznego !!!

wtorek, 9 czerwca 2015

Wegańska feta !!! Z tofu i wody z cieciorki :-)



Marzyłam o sałatce z fetą...po prostu za mną chodziła i chodziła :-)))
Wyobrażałam sobie małe delikatne, jedwabiste kosteczki pełne smaku i aromatu...rozpływające się w ustach i cudownie komponujące z chrupiącą sałatą...

Zadzwoniła do mnie moja siostra i zapytała co robię...powiedziałam , że myślę nad idealnym przepisem na wegańską fetę... a ona na to: robiłaś już karkówkę z glutenu, ser z ziemniaków, to fetę też wymyślisz...:-) Daj wodę z cieciorki, agar i olej kokosowy i będziesz miała swoją fetę...Chociaż było to bardziej żartem niż na serio...dała mi do myślenia i na kanwie tego szaleńczego pomysłu powstała ta oto wegańska feta :-)


 Składniki:

1 opakowanie 180 g tofu naturalnego
woda z 1 puszki cieciorki
1 łyżeczka soli morskiej
1 łyżeczka agaru
2 łyżki oleju kokosowego
2 łyżki ciepłej wody
2 ząbki konfitowanego czosnku


Wodę z cieciorki ubić na sztywną pianę (tak samo jak pianę z białek).


Olej kokosowy zmiksować na idealnie gładką masę z tofu, ciepłą wodą, solą i agarem.


Kiedy masa "serowa" będzie już lekka i puszysta, wymieszać przy pomocy drewnianej łyżki z pianą z wody z cieciorki.
Masę przełożyć do wysmarowanej olejem kokosowym foremki (u mnie ceramiczna).
Piec pod przykryciem przez ok.120 minut w temperaturze ok.120 stopni C.
W trakcie pieczenia feta wygląda na całkiem płynną, dlatego piekłam ją aż tak długo...
Zastygła dopiero po ostudzeniu.
Nie dawałam wyższej temperatury, ponieważ nie chciałam aby feta się zrumieniła.


Odczekałam kilka godzin aby dobrze wystygła. Moim zdaniem już na tym etapie smakowała jak feta, dlatego spokojnie możecie używać jej do kanapek i sałatek już w tej formie. W temperaturze pokojowej będzie ją można smarować jak serek topiony, a schłodzoną w lodówce kroić na plasterki.
Ja marzyłam o marynowanej, dlatego pokroiłam ją w drobną kosteczkę i wrzuciłam do słoiczka wraz z macierzanką cytrynową i chilli. Zalałam oliwą z oliwek extra vergine i odstawiłam na noc do lodówki.
Moja upieczona feta była wystarczająco słona, dlatego jej nie dosalałam, spróbujcie ją na tym etapie, jeśli wolicie wersję bardziej słoną, to dodajcie do oliwy odrobinę soli morskiej.


Po nocy spędzonej w lodówce rano była fantastyczna, aromatyczna i w smaku całkiem podobna do jej niewegańskiego pierwowzoru :-)

                                                                Smacznego !!!

niedziela, 24 maja 2015

Szparagi i boczniaki z chilli w wegańskiej galarecie



Zamarzyła mi się galaretka...ale nie taka klasyczna warzywna tylko raczej z czymś w środku do pochrupania...i o takiej strukturze, aby można ją było pokroić w cienkie plasterki np. na chrupiącą bułeczkę ( wybaczcie mało smaczne porównanie - coś a'la salceson albo ozorki w galarecie...których nigdy w życiu nie próbowałam:-)).


Szczerze mówiąc rzeczywistość okazała się o wiele smaczniejsza niż marzenie :-)

Zarówno kompozycja składników jak i przypraw sprawiła, że zakochałam się w jej smaku...
Uważam, że jest fantastycznym dodatkiem do pieczywa i rewelacyjnie zastępuje wędliny, sery, pasztety, a nawet pasty... zachęcam Was do jej wypróbowania !


Składniki :

0,5 pęczka zielonych szparagów
200 g. boczniaków
ok. 1 litra esencjonalnego wywaru z warzyw ( lub jeśli używacie - to może być rosołek instant)
1 łyżka agaru
1 papryczka chilli
15 kwiatów szczypiorku (niekoniecznie)
2 cebulki dymki
2-3 ząbki czosnku
0,5 łyżeczki soli morskiej
0,5 łyżeczki świeżych listków tymianku
0,5 łyżeczki mieszanki przypraw w stylu azjatyckim (m. in.kolendra, imbir, anyż, skórka cytrynowa, pietruszka, marchewka) - moją mieszankę (BIO) kupiłam w Lidlu.
sok z 1/2 cytryny 
5 łyżek oliwy extra virgin

Boczniaki umyć i pokroić w plastry, usmażyć na kilku łyżkach oleju tłoczonego na zimno z dodatkiem 1/3 łyżeczki soli morskiej i pieprzem.
Kiedy będą już złote, zalać je rosołem i wrzucić zielone szparagi pokrojone na 5 cm kawałki , drobne plasterki chilli, kosteczki czosnku i listki tymianku.
Gotować razem ok. 10 minut na małym ogniu, następnie dodać sok z cytryny, drobno pokrojoną dymkę, kwiaty szczypiorku, przyprawy oraz agar. Zagotować i wyłączyć gaz, dodać oliwę z oliwek i przelać do miseczek lub pojemniczków. Wystudzić.

Można ją również przelać do kubka i kroić potem na plasterki jak wędlinę.



Smacznego !!!

poniedziałek, 11 maja 2015

Lipa ...jakich wiele :-) tojeść rozesłana i topinambur w sosie sezamowym z chilli...


Tak, tak lipa...ponieważ wyrosła właśnie u mnie w ogródku młoda lipa... i to właśnie ona stała się inspiracją do dzisiejszego śniadania:-)

Wyobraziłam ją sobie w delikatnym sosie sezamowo - musztardowym z dodatkiem chilli... i uwierzcie mi - wyszła przepyszna...delikatne listki, jedwabisty i orzechowy topinambur, a do tego lekko piekielny sos :-) jak dla mnie kompozycja idealna !

Tojeść rozesłana - przez wiele osób traktowana jak chwast porastający nasze skalniaki lub trawniki...często spotykana  w czasie wycieczek do lasu...
Następnym razem, kiedy ją spotkacie nazbierajcie sobie młodych listków i wypróbujcie np. w pysznej sałatce... ma zupełnie neutralny i delikatny smak. A do tego jest skarbnicą wartości odżywczych i witamin. Wspaniale wpływa na wygląd naszej skóry, łagodzi stany zapalne, minimalizuje zmarszczki, a nawet blizny.
Łagodzi egzemę, przyspiesza gojenie ran, jest również skutecznym środkiem na wypryski i owrzodzenia.
Posiada działanie oczyszczające, regulujące przemianą materii i moczopędne.
Przynosi ulgę w chorobach dróg moczowych i łagodzi objawy wrzodów żołądka.

Znana jest ze swoich właściwości zwalczających szkorbut !!!
Wspomaga leczenie bólu gardła i anginy, wykazuje działanie bakteriobójcze.
Regularnie stosowana przynosi zauważalną poprawę wzroku !!!

Lipa - wykazuje fantastyczne właściwości redukujące napięcia i stany rozdrażnienia, jest bardzo skutecznym środkiem uspokajającym.
Łagodzi objawy grypy skuteczniej niż inne leki, a do tego bez skutków ubocznych :-)
Pomaga zmniejszyć przyswajanie tłuszczów w organizmie i odkładanie się ich w naczyniach krwionośnych dzięki czemu zapobiega miażdżycy.
Jest z powodzeniem stosowana w leczeniu nadciśnienia tętniczego wywołanego stresem.
Wzmacnia system nerwowy, działa rozkurczowo i zmniejsza napięcie mięśni.
Stosowana jest przy nadmiernej pobudliwości i zaburzeniach nerwicowych.




Składniki:

garść młodziutkich liści lipy
garść młodych pędów tojeści rozesłanej
2 bulwy słonecznika (topinambur)
1 ogórek szklarniowy
1 główka sałaty rzymskiej
kawałek papryczki chilli
2 łyżki namoczonych przez noc pestek słonecznika
łyżka młodych pędów macierzanki cytrynowej
2 łyżki soku z cytryny
sól morska
2 łyżki sezamu
2 łyżki oliwy z oliwek extra vergine
kwiaty głogu


Bulwy słonecznika obrać i zetrzeć na szatkownicy, zalać szybko mieszaniną:
2 łyżek wody mineralnej
1 łyżka soku z cytryny
1/4 łyżeczki soli morskiej.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać z plasterkami słonecznika, aby nie ściemniały.


Dodać listki tojeści i plasterki papryczki chilli.

Pokroić główkę sałaty rzymskiej wzdłuż na osiem kawałków i poukładać na dnie płytkiego talerza razem z listkami lipy. Na to rozsypać plasterki ogórka i wyłożyć topinambur z chilli i tojeścią.


Przygotować sos:

2 łyżki sezamu
2 łyżki wody
0,5 łyżeczki soli morskiej
1 płaska łyżeczka musztardy ziołowej
1 łyżka soku z cytryny
1/3 papryczki chilli pokrojonej w plasterki (lepiej się zblenduje)
0,5 łyżeczki syropu z agawy
3 łyżki oliwy z oliwek extra vergin

Wszystkie składniki zmiksować na stosunkowo gładką konsystencję, polać nim sałatkę.


         
Udekorować pestkami słonecznika, macierzanką cytrynową i kwiatami głogu.


                                                                         Smacznego !!!

czwartek, 7 maja 2015

Ramen - rosół azjatycki po mojemu:-)



Ze względu na dzisiejszą pogodę zamarzyła mi się gorąca, pikantna i rozgrzewająca zupka...
Ponieważ gotowałam przez ponad 4 godziny pyszny, intensywny warzywny wywar...padło na ramen!



To nie jest zwykła zupa, to danie, którym trzeba się delektować :-)
Moja jest oczywiście wegańska i z dodatkiem makaronu ryżowego, więc również bezglutenowa:-)

Odmian rosołu azjatyckiego jest co najmniej kilkaset... z resztą za każdym razem możemy modyfikować dowolnie jej skład i rozkoszować się cudownym bukietem co raz to innych smaków...

Pewnie każdy fascynat tej zupy ma swoją ukochaną wersję...ja również:-)
Podstawą jest bardzo, bardzo długo gotowany wywar - u mnie z dużej ilości świeżych warzyw (marchewka, seler, por, korzeń pietruszki i białe części cebuli dymki, a także 1 szt. rozbitej trawy cytrynowej), z dodatkiem liści laurowych, ziela angielskiego, kurkumy, bazylii, czarnego pieprzu w ziarenkach i sosu sojowego (najlepiej Tamari). Dodałam również 3 ząbki czosnku i ok. 2 cm kawałek świeżego imbiru, a także łyżkę oleju sezamowego.

W czasie, kiedy wywar gotował się na bardzo małym ogniu przygotowałam resztę składników.


Zamarynowałam 1 kostkę tofu naturalnego pokrojonego w drobną kostkę dodając:
2 łyżki ciemnego sosu sojowego
1 łyżeczkę oleju sezamowego
1 łyżkę soku z limonki
2 ząbki zmiażdżonego czosnku
1 łyżeczkę musztardy
1 łyżeczkę pasty harissa
3 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
1 łyżkę płatków drożdżowych nieaktywnych
2 łyżki mleka sojowego niesłodzonego
1 łyżkę sezamu
Wymieszałam delikatnie wszystkie składniki do momentu aż marynata pokryła wszystkie kosteczki tofu. Po ok. 30 minutach usmażyłam tofu na złoty kolor.




Białą rzodkiewkę obrałam, starłam na tarce na plasterki, zamarynowałam w soku z cytryny, lekko ją posoliłam i dodałam 0,5 łyżeczki syropu z agawy.
Cebulę dymkę pokroiłam na mniejsze kawałki - białą część dodałam do wywaru, środkową zamarynowałam razem z rzodkiewką, a górną - zieloną pokroiłam drobno i odstawiłam na bok, aby dodać ją na koniec.

Obrałam 2 marchewki i pokroiłam w "zapałkę", również dorzuciłam do marynaty.



Zalałam gorącą, osoloną wodą paczkę makaronu ryżowego pełnoziarnistego, a kiedy był już miękki  (po ok. 5 minutach), odcedziłam go i odstawiłam,aby poczekał na resztę składników.

Kiedy wywar był już gotowy, odcedziłam go i wrzuciłam do rosołu kilka alg kombu. Gotowałam ok. 20 minut, aż stały się miękkie.

Po wyłączeniu gazu, dodałam jedną łyżkę miso, cienkie plasterki papryczki chilli i dokładnie wymieszałam.



Nałożyłam do miseczki makaron, dowolną ilość ulubionych warzyw i usmażonego tofu, a także liście młodej kapusty pekińskiej (powinna być pak choi ), ale akurat nie udało mi się jej kupić.
Młoda kapusta pekińska była również pyszna, delikatna i chrupiąca. Zalałam to wszystko gorącym wywarem z warzyw i zajadałam:-)
Zupa była naprawdę pyszna i oczywiście nie skończyło się na jednej miseczce:-)

                                                             Smacznego :-)





środa, 8 kwietnia 2015

Wegański serek słonecznikowy z chilli.


To bardzo delikatny serek,który zrobiłam ze skiełkowanego ( 24 h.) słonecznika z małym dodatkiem namoczonych i obranych migdałów , ponieważ same kremy,pasty i serki słonecznikowe jak dla mnie wydają się zawsze lekko gorzkie... dzięki migdałom ten jest całkowicie śmietankowy.

Aby wydał się bardziej zdecydowany w smaku dodałam 1 papryczkę chilli (bez pestek).

0,5 szklanki ziaren słonecznika namoczyć na 24 godziny.
10 szt. migdałów namoczyć na noc w zimnej wodzie,a rano obrać ze skórki.
1 łyżka płatków drożdżowych
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka agaru
1/3 łyżeczki soli morskiej
1 papryczka chilli


Słonecznik przepłukać w bieżącej wodzie,wrzucić do blendera,dodać obrane migdały, płatki drożdżowe, sok z cytryny, sól oraz pokrojoną w plasterki chilli.
Dodać ok. 1/4 szklanki wody mineralnej (lepiej za mało niż za dużo).
Wszystkie składniki zmiksować na w miarę gładką masę to znaczy jeśli lubimy jedwabistą konsystencję,miksujemy dłużej, jeśli nie to może być troszkę granulkowaty:-)


W małym garnku zagotować ok.10-12 łyżek wody,wsypać agar,zagotować mieszając i wlać do masy serowej zanim się zetnie.
Jeszcze raz razem wymieszać i przełożyć do miseczki lub pojemniczka na min. 30 min.


Zachęcam do eksperymentowania  - to dobry obiekt :-) !!!
A tutaj ten sam serek na grillowanym bakłażanie - (na ciepło) podpieczone razem na oleju kokosowym...po prostu pyszne !!!
Smacznego !!!

piątek, 3 kwietnia 2015

Stir - fry z sałatą,chilli,liśćmi rzodkiewki i tofu...


Przepyszne, sycące, pełne smaków danie,które (jeśli macie ugotowaną kaszę, ryż lub makaron) możecie przygotować dosłownie w 5 minut !!!

Ja akurat miałam ugotowaną kaszę perłową z wczorajszego obiadu więc resztę zrobiłam w mgnieniu oka.

1 ząbek czosnku
1/2 opakowania tofu z sosem sojowym
5 dużych liści sałaty dębolistnej
natka z jednego pęczka młodej rzodkiewki
1/3 papryczki chilli
1 łyżeczka przyprawy ZATAR, sól morska, pieprz świeżo mielony, listki bazylii.
kilka łyżek oleju tłoczonego na zimno (u mnie rzepakowy)


Czosnek i paprykę obrać i pokroić w cieniutkie plasterki; rozgrzać na patelni olej,wrzucić najpierw czosnek i chilli,lekko posolić i jak tylko się zrumienią zrzucić z patelni na talerz,aby się nie przypaliły.
Znów rozgrzać ok. 1 łyżkę oleju,wrzucić pokrojone w słupki tofu,przyprawić zatarem,solą,pieprzem oraz bazylią.
Jak tylko tofu ładnie się przyrumieni, również zdjąć z patelni. 
Następnie znów rozgrzać 1 łyżkę oleju i wrzucić pokrojone na niezbyt drobne kawałki młode liście rzodkiewki i sałatę,lekko posolić (nie za dużo ponieważ wtedy bardzo się kurczą i wypuszczają dużą ilość wody).
Nie smażyć ich dłużej niż 1 minutkę !

Na talerz wyłożyć podgrzaną kaszę lub co tylko chcecie lub macie (myślę,że równie pyszne będzie dokładnie z każdym dodatkiem).
Na kaszę wyłożyć sałatę z rzodkiewką,a na to tofu z czosnkiem i chilli.

Zajadać do woli :-) Smacznego !!!

środa, 25 marca 2015

Najlepsza zupa dyniowa z kremem z nerkowców

Genialna w swojej prostocie i niezwykle bogata w smaku zupa dyniowa...

Można ją zapiec w wydrążonej połówce dyni i podawać z grzankami z razowej bagietki i dodatkiem oleju dyniowego.

Ok.2 kg dobrej,soczystej dyni
ok. 2 l.esencjonalnego bulionu warzywnego
2 cebule
biała część pora
ok.łyżki świeżego, startego imbiru,sól morska,świeżo mielony pieprz,kurkuma,olej rzepakowy tłoczony na zimno.
sok z 1/2 pomarańczy

Do podania śmietanka z orzechów nerkowca lub inna ulubiona,świeżo starta gałka muszkatołowa,olej z pestek dyni,płatki chili.
Cebulę oraz por obieramy,kroimy w kostkę i podsmażamy na oleju rzepakowym na złoty kolor wraz z solą,pieprzem i kurkumą.
Dorzucamy obrany,starty imbir oraz obraną i pokrojoną w kostkę dynię.
Dusimy razem na średnim ogniu do miękkości.(w razie potrzeby podlewamy małą ilością wody).
Kiedy dynia będzie już miękka,zalewamy bulionem, oraz dodać sok z pomarańczy.
Część zmiksować,a resztę dyni zostawić w kawałkach.


Podawać polaną śmietanką z nerkowców.Można również zapiec ją w żaroodpornych bulionówkach posypując na wierzchu startym tofu wymieszanym z 1 łyżką płatków drożdżowych.

Bez względu jak ją podamy jest przepyszna !!!
Smacznego.




poniedziałek, 23 marca 2015

Kiszone cytryny

                                                                                                                                                                                                    

Idealne do dipów,dresingów,tażinów,sałatek,kasz i pieczonych warzyw...
Są niezastąpionym składnikiem kuchni marokańskiej...
Kiedy macie je w lodówce łatwiej Wam będzie przywołać egzotyczne nuty smakowe potraw,którymi rozkoszowaliście się w czasie wakacji...

Mają smak jedyny w swoim rodzaju:-) są jednocześnie słone, kwaśne i przepyszne:-)

Przygotowanie ich nie jest ani czasochłonne,ani skomplikowane,dlatego zachęcam do eksperymentów kulinarnych z cytrynami w roli głównej.

Potrzebujemy:
dowolną ilość ekologicznych cytryn (niepryskanych i niewoskowanych).(ja zwykle kupuję je w Lidlu)
gruboziarnistą sól morską lub himalajską
kilka listków laurowych (u mnie świeże)
laska cynamonu lub cynamon mielony
kilka goździków
kilka ziarenek ziela angielskiego
2-3 małe gałązki rozmarynu
można również dodać kawałki papryczki chilli (ja akurat nie miałam)

Cytryny wyszorować dokładnie w ciepłej wodzie.
Z połowy z nich wycisnąć sok,a ich  drugą połowę ponacinać na krzyż do 3/4 długości cytryny,tak aby przypominały kwiat tulipana:-)


Do środka każdego nacięcia wsypać tyle gruboziarnistej soli ile się zmieści,a następnie poukładać je ciasno w wyparzonym słoiku.
Dodać pozostałe przyprawy i zalać sokiem wyciśniętym z drugiej połowy cytryn.
Jeśli ilość soku wyciśniętego z cytryn okaże się zbyt mała,aby przykrył on ułożone w słoiku cytryny należy wycisnąć go więcej,ponieważ całe owoce muszą być zanurzone.




Słoik zakręcić  i pozostawić na ok.4 tygodnie w temperaturze pokojowej.Najlepiej codziennie nim wstrząsnąć,aby sól się dobrze rozpuściła.
Po tym czasie słoik wstawić do lodówki i tam przechowywać do chwili aż wszystkie zużyjecie.



                                                                                                                                                                                                   A tak wyglądają już całkowicie ukiszone.
                                                 Smacznego :-)


                                          Przepisy z użyciem kiszonych cytryn już wkrótce !                                                                                                                                                                                                                                                                                          

Zupa marchewkowo - imbirowa z awokado i kluseczkami z kaszki kukurydzianej.



Wegańska,bezglutenowa,delikatna,a jednocześnie sycąca i wartościowa.

2-3 marchewki
2-3 łyżki oleju z pestek winogron 
1,5 l wywaru z warzyw
2 cm kawałeczek obranego i startego imbiru
0,5 mandarynki
0,5 małego,dojrzałego awokado
0,5 szklanki drobnej kaszki kukurydzianej+ 1 łyżka mąki z ciecierzycy
4-5 łyżek śmietanki owsianej 

sól,biały pieprz,płatki papryczki chilli.

Marchewkę obieramy i trzemy na klasycznej tarce na wiórki. Dusimy na patelni wraz z startym imbirem na oleju przez kilka minut,aż zmięknie.

W tym czasie zagotowujemy lekko osoloną wodę  i dodajemy do niej kaszkę kukurydzianą wymieszaną z mąką z ciecierzycy,a także troszkę oleju lub oliwy z oliwek.Chwilkę mieszamy,aż kasza zgęstnieje i napęcznieje (do 5 min.).
Następnie przekładamy ją do wysmarowanego tłuszczem naczynia żaroodpornego i wstawiamy pod przykryciem do piekarnika na ok. 0,5 godziny w temp.150 stopni.

Dla podniesienia walorów odżywczych można kaszkę ugotować na mleku sojowym,owsianym lub ryżowym ale zupełnie nie jest to konieczne.

Kiedy marchewki zmiękną;podzielić je na dwie części - połowę zmiksować na gładką masę z bulionem warzywnym. Następnie połączyć w jednym naczyniu z podduszonymi wiórkami marchewkowymi.

Awokado  obrać pokroić w kosteczkę,przełożyć do miseczki,zalać sokiem z 1/2 mandarynki,lekko posolić i zostawić na kilka minut aby się "przegryzły".

Zagotować zupę,doprawić solą,pieprzem,dodać śmietankę owsianą i odstawić z palnika.
Kaszkę pokroić w kostkę ok. 1 cm lub formować z niej przy pomocy łyżki małe kluseczki,wrzucić do zupy,dodać awokado.Wszystko delikatnie wymieszać i zajadać:-)